Tyry, Tyry, Tyry, Tyry, Tyry, ...
Z wysoka kuka na nas pan
Pod głową cumulusa ma
Koktajle z deszczu - wypił dwa
Z kostkami gradu - aż do dna...
Tyry, Tyry, Tyry, Tyry, Tyry, ...
Od rana mama gamy gra
Na nerwach, z furią - fa, sol, la
Na raty tata kupił broń
Dwie lufy - dla odwagi, w skroń
Tyry, Tyry, Tyry, Tyry, Tyry, ...
Jaskółki w kółko kręcą się
Kozikiem strugam z drewna miecz
Z wysoka kuka na mnie pan
Za kratą tata w karty gra
Tyry, Tyry, Tyry, Tyry, Tyry, ...
Dziękuję Panie
Że mieszczę się w standardzie
Że nie wystaje za nawias
Lecz czemu dałeś mi marną, mysią wiarę?
Przeczuwam klęskę już na wstępie
Dziękuję Panie
Że mieszczę się w szeregu
Za średni wzrost, letnie ciało
Lecz czemu dumy pożałowałeś Panie
Kolana pieką od klękania
Dziękuję Panie
Za średni temperament
Uniwersalne poglądy
Czemu urody mi poskąpiłeś Panie
Nie bywam nigdzie bo się wstydzę
Zaszczyć mnie wychyl się poza chmur
Czy jesteś wreszcie czy Cię nie ma
me ciało niczym drewno
nie znające rzeźbiarza rąk
i jego dłuta jak ziemia
jest niczyja nie odkryty ląd
takie czyste ta czystość niech ją trafi szlag
kaleką czyni mnie
garb na mych plecach
za jedną kroplę ciebie
oddam prawą dłoń słuch powonienie
spojż na mą klepsydrę
czasu coraz mniej
spiesz się spiesz
czas jest pająkiem porosłym pajęczyną
zniszcz ja zniszcz
okryje twarz muślinem
w piersi wplotę kwiaty
dla ciebie młoda
olejków wonnych zapach uśpi czujność twa
znikną zmarszczki