Dziękuję Panie
Że mieszczę się w standardzie
Że nie wystaje za nawias
Lecz czemu dałeś mi marną, mysią wiarę?
Przeczuwam klęskę już na wstępie
Dziękuję Panie
Że mieszczę się w szeregu
Za średni wzrost, letnie ciało
Lecz czemu dumy pożałowałeś Panie
Kolana pieką od klękania
Dziękuję Panie
Za średni temperament
Uniwersalne poglądy
Czemu urody mi poskąpiłeś Panie
Nie bywam nigdzie bo się wstydzę
Zaszczyć mnie wychyl się poza chmur
Czy jesteś wreszcie czy Cię nie ma
Mróz nas zaskoczył
Nagich
W miłosnym zwarciu
Pośród traw
Od wiosny
Śniegi stopniały
W słońcu
Niepostrzeżenie minął
Rok � ostatni.
Stoisz na brzegu
Popatrz
Rzeka węgorze
Wplotła mi
W warkocze
Ryby składają
Ikrę
W moich martwych ustach
Rak ma domek
Nie myśl już , zapomnij mnie.
O piątej rano, minut pięć i pół
Zmarł szeptem Jan w pościeli swej
Potężne ciało, od stóp do głów
Wypełniał szczelnie - opasły duch
Z trudem więc przeciskał się
Przez czarny tunel, do boskich wrót
Tunel bowiem w rozmiarze L
o X za mały dla Jana był
Więc nie myśl że wieczność
Jest balem czy ucztą
Pobytem w kurorcie, wesoły miasteczkiem
Bankietem z gwiazdami, tańcami do rana
Herbatką u króla z szampanem, ciasteczkiem
Wieczność to tunel kończący się.. dupą
Kaszel Piotra - dozorcy raju
Z oddali gdzieś dobiega go
Trwało nim strudzony Jan
Poczuł nieba subtelna woń
O szóstej sześć - czasu ziemskiego
Otyły astral utknął w tunelu
To tego dnia, zaklinował Jan
Dupą dostęp do nieba bram
Więc nie myśl.....