Jedyny mój to zaledwie kilka dni
A ja nie mieszczę łez zagryzam wargi
Dotykam się jak to zwykłeś robić ty
Wyczuwam, wyczuwam cię
W zapachu ubrań
A niebo znów na głowę spada mi
I nadziei coraz mniej na słońce
Tak trudno jest zasypiać budzić się
Gdy imię twoje echem odbija się od ścian
A te dni ciszy które, które dzielą nas
Podpowiadają mi złe obrazy
Muszę to przespać przeczekać, przeczekać
Trzeba mi
A jutro znowu pójdziemy nad rzekę
Jedyny mój pora kończyć już
Pielęgnuj obraz mój w swym sercu
Jestem wodą do której raz włożywszy dłoń
Nigdy nie zdołasz jej zapomnieć
A te dni ciszy..
Domyślam się
Z twych gestów
Treści słów
które
puchną na języku
A każdy gest
Aż nazbyt oczywisty
jest
Omijasz mnie spojrzeniem
Dotykasz bez finezji
nie stanie się cud
nie stanie się cud
Bije na rozstanie
w kościele Jakuba dzwon
Ochota piękna jak nigdy
ja bez ochoty trwam
Bije na rozstanie
w kościele Jakuba dzwon
Ochota zapachami mami
Ja bez ochoty trwam
nie stanie się cud
nie stanie się cud
Domyślam się
Z twych gestów
treści słów
które
tłoczą się przełyku
A każdy gest
aż nazbyt oczywisty
jest
zabiegasz od niechcenia
i pieścisz bez polotnie stanie się cud / x2
Bije na rozstanie
w kościele Jakuba
dzwon
Ochota piękna jak nigdy
ja bez ochoty trwam
Bije na rozstanie
w kościele Jakuba dzwon
Ochota zapachami mami
Ja bez ochoty trwam...