me ciało niczym drewno
nie znające rzeźbiarza rąk
i jego dłuta jak ziemia
jest niczyja nie odkryty ląd
takie czyste ta czystość niech ją trafi szlag
kaleką czyni mnie
garb na mych plecach
za jedną kroplę ciebie
oddam prawą dłoń słuch powonienie
spojż na mą klepsydrę
czasu coraz mniej
spiesz się spiesz
czas jest pająkiem porosłym pajęczyną
zniszcz ja zniszcz
okryje twarz muślinem
w piersi wplotę kwiaty
dla ciebie młoda
olejków wonnych zapach uśpi czujność twa
znikną zmarszczki


Czas wypłukał kolor

Z tęczówek tych kobiet
I podstępnie zeskrobał
Emalię z pośladków
Czerwień z ust rozcieńczył
Pobielił policzki
Wrysował na skroniach
Tajne kody kreskowe

Nie rygluj drzwi
Nim zapałka się dopali
Nie będzie nas
Chłop czy król
Żywot wieńczy grób

Spójrz na matkę tych
Zasmarkanych bliźniaków
Przygarbiona na rauszu
Podlewa geranium
Kiedyś była gwiazdą
W pończochach z nylonu
Czarującym ptaszkiem
Ozdobą salonów

Nie rygluj drzwi....